Amber gold – niespełnione marzenia

    Łatwowierność ludzi może przerażać. I mnie osobiście bardzo przeraża. Jeżeli ktoś pojawia się nagle, niewiadomo skąd i obiecuje mi złote góry, kosmiczne zyski w krótkim czasie i do tego twierdzi, że to wszystko jest bezpieczne (osobiście uważam, że pieniądze w banku – instytucji zaufania publicznego – nie są w 100% bezpieczne), ja od razu zaczynam się robić podejrzliwa, zapala mi się czerwona lampka. Owszem mogę wysłuchać tej jakże ciekawej i interesującej bajeczki do końca, ale na pewno nie zamierzam ślepo wierzyć w to co usłyszę. Nikt nie daje nic za darmo. Trzeba się od razu zapytać, a gdzie tutaj zysk dla firmy, która mi to oferuje? Gdzie tutaj jest zapewnienie stabilności? Ma to być inwestycja w złoto? Złoto nie szybuje tak z dnia na dzień w górę. Poza tym granie na jakiejś wartości jest hazardem. To czysta ruletka i na pewno nikt nie może zapewnić o zyskach. Mogą one być wysokie, ale na pewno nie są bezpieczne i nie tak wysokie w tak krótkim czasie. Zastanawia mnie też fakt – gdzie w tym czasie był rząd? W końcu to on powinien chronić obywateli, a tu się okazuje, że rząd niejako dał na to wszystko przyzwolenie. Machnął na to wszystko lekką ręką. Spółka zniknęła niemal tak szybko jak się pojawiła. Wtedy rząd zaczął się interesować, ale wtedy już było za późno. Ludzie stracili swój cały majątek (oczywiście tak szczerze powiedziawszy to na własne życzenie), a rząd oczywiście zamiast starać się pomóc to starał się wybielić. Można by rzec: „głupota ludzka nie zna granic”.