Jak dzielić finanse w związku?

    Myślę, że to pytanie zadaje sobie wiele młodych ludzi i tu można by powiedzieć, że kiedyś było łatwiej. Ludzie pobierali się i tworzyli wspólny majątek. Co jednak teraz, gdy śluby poszły w odstawkę, ludzie są długo ze sobą – chodzą, później są narzeczeństwem, ale zanim dojdzie do ślubu też trzeba jakoś żyć. Jak rozdysponować majątkiem by żadna ze stron nie czuła się pokrzywdzona? Oczywiście każdy przypadek jest inny i ciężko tak wszystko uogólnić. Można jednak pójść dawnym tropem i budować wszystko razem, od podstaw i zapewne jest to dobre rozwiązanie w momencie, gdy żadna ze stron nic nie posiada – ani nieruchomości, ani żadnych większych oszczędności. Oczywiście też jest to dość problematyczne, bo co gdy będą chcieli się rozstać – jak wtedy podzielić ten „wspólny” majątek? Co gdy jedna ze stron zarabia więcej i to dużo więcej, np. o 20%. Jest to już spora różnica. Może wtedy lepiej byłoby wkładać do wspólnej kasy po równo, a może lepiej zachować system proporcjonalny do zarobków, czyli nie równa kwota, a procent od tego co zarabiamy. Kolejny problem to podział obowiązków domowych. Co jeżeli tylko jeden ze stron zajmuje się sprzątaniem, gotowaniem, praniem, czy wtedy ta druga strona nie powinna wkładać do wspólnej kasy więcej? Nie ważne co postanowimy powinniśmy wspólnie to ustalić i im szybciej tym lepiej. Nie warto kłócić się o pieniądze, a to właśnie one są często tzw. „kością niezgody”. Chyba nikomu nie jest to potrzebne.